Sport

Kroniki LKS Fortuna: Część VIII – Okręgówka po raz drugi

Piłka nożna

W gorącą późnosierpniową niedzielę rozpoczęliśmy nasz kolejny sezon w lidze okręgowej. Przystępowaliśmy do niego z nadziejami na dobry wynik. Oczywiście awansu nikt nie zakładał, ale miejsce powyżej środka było na pewno w naszym zasięgu. Liga rozrosła się do czternastu zespołów, a wśród nowych drużyn pojawił się także nasz sąsiad zza między: Iskra Zaręby Kościelne.

Fortuna po wzmocnieniach ostrowsko–zambrowskich z niecierpliwością oczekiwała inauguracji chcąc zweryfikować swoje możliwości.

Pierwszym rywalem, który tę formę miał sprawdzić był drugi zespół Ruchu–Mlekovity Wysokie Maz. W bramce gości zagrał młodziutki wówczas Łukasz Załuska (informacja ta nie jest jednakże w pełni potwierdzona), obecnie etatowy golkiper Celticu Glasgow. Nasi rozpoczęli w składzie A. Leszczyński, G. Czyżewski, A. Przeździecki, W. Strzeszewski, J. Prusinowski, S. Krakówka, A. Staniarski, S. Żebrowski, R. Kotomski, M. Raciński, J. Dmochowski. Zebrani liczni kibice miejscowych mieli tego dnia wiele powodów do zadowolenia. Mecz był ciekawym widowiskiem, a przewaga naszych właściwie od samego początku była widoczna. Piłka czterokrotnie znalazła drogę do bramki „mlecznych”, a nasz bramkarz zakończył mecz z czystym kontem. Zarówno gra jak i wynik mogły napawać optymizmem.

W drugiej kolejce czekał już odwieczny rywal: Iskra Zaręby Kościelne. W środku tygodnia rozegraliśmy jeszcze sparing ze złożonym głównie z byłych graczy Olimpii zambrowskim Grotem ulegając aż 0:4. W spotkaniu tym, przetestowano aż ośmiu graczy innej zambrowskiej drużyny Gwardii. Takie roszady wprowadziły w grę ogromny chaos, zaś cały mecz rozegrało tylko dwóch naszych zawodników: bramkarz A. Leszczyński i lewy pomocnik R. Kotomski pozostawiając zdecydowanie najkorzystniejsze wrażenie w naszym zespole.

Zawirowania wokół osoby J. Jaworskiego, do niedawna jeszcze gracza Fortuny a od obecnego sezonu grającego, choć nie do końca legalnie w barwach Iskry jedynie podgrzały i tak już gorącą atmosferę wokół meczu pomiędzy obydwoma zespołami. Do wyjątkowo napiętego spektaklu przyczynili się także niezbyt przychylni nam kibice oraz wyjątkowo „niedysponowany” tego dnia sędzia. Mecz był bardzo zacięty. Na ciosy Iskry Fortuna odpowiedziała szybko i twardo. Znów Iskra i znów Fortuna. Ostatni i niestety decydujący cios był jednak dziełem gospodarzy. Na niego, także nie bez winy sędziego, odpowiedzieć się już nie udało. Przegraliśmy 3:4 ze złością i poczuciem ogromnego niedosytu opuszczając Zaręby.

Dla poprawienia nastroju pokonujemy „po drodze” zambrowską Gwardię 6:0, by już po kilku dniach podjąć kolejnego rywala. Tym razem Znicz Radziłów. Drużyna z Radziłowa wzmocniona kilkoma graczami wypożyczonymi z łomżyńskiego ŁKS-u szybko stała się jednym z faworytów ligi, zaczynając rozgrywki z wysokiego „C” i po dwóch kolejkach dzierżąc fotel lidera.

Andrzejewskiej przeszkody, jak się okazało nie udało im się jednak przeskoczyć. Mecz był jednym z tych, które przechodzą do klubowych historii. Walka, a wręcz piłkarska bitwa na całej długości boiska. Wiele akcji z jednej i drugiej strony. Do przerwy po bramce M. Racińskiego prowadziła Fortuna. W drugiej części gościom udało się wyrównać. I gdy wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się podziałem punktów, przychodzi 90 minuta. Rzut rożny dla Fortuny.

Pod bramkę gości jeden jedyny raz (gdyż pełnił role „plastra” dla najgroźniejszego napastnika gości) zapędza się stoper A. Przeździecki. Precyzyjna „wrzutka” trafia idealnie na jego głowę. A. Przeździecki uderza, umieszczając piłkę w samym okienku bramki radziłowian. 2:1 (!) i szał radości w obozie Fortuny. Zwyciężamy nad naprawdę ciężkim przeciwnikiem. Skład z tego spotkania to: A. Leszczyński – G. Czyżewski, A. Przeździecki, W. Strzeszewski, R. Bojanowski, J. Prusinowski, T. Rzotkiewicz, A. Staniarski, R. Kotomski, M. Raciński, J. Dmochowski. Na zmianę wszedł G. Nowacki.

Tydzień później po dobrym meczu remisujemy 2:2 w Ciechanowcu z tamtejszą Unią, do przerwy przegrywając 0:2. Jednak dwie bramki w drugiej części spotkania: J. Prusinowskiego i bezpośrednio z rzutu rożnego na krótki słupek (!) A. Staniarskiego pozwalają wywieźć zasłużony remis.

W kolejną słoneczną, wrześniową niedzielę, przy licznie zgromadzonej publiczności pokonujemy 4:2 Spartę Szepietowo po bardzo dobrym i ciekawym meczu, po którym plasujemy się w tabeli w „ścisłym czubie”.

Dobra passa niestety kończy się już tydzień później. Ponosimy wysoka porażkę 1:4 w Nowogrodzie z tamtejszym Ziemowitem. Porażkę, co trzeba przyznać zasłużoną, gdyż gospodarze rozgrywają znakomite spotkanie stawiając nam trudne warunki, którym nie jesteśmy w stanie sprostać.

Zawodnicy Fortuny ani myśleli jednak składać broni i już w następnej kolejce dość pewnie, choć jakby to określił legendarny komentator Jan Ciszewski „po brzydkim meczu” i w dodatku dość ostrym pokonali goniądzką Biebrzę 3:1.

Bramki w tym spotkaniu zdobyli: M. Raciński, J. Prusinowski, R. Kotomski. Skład: A. Leszczyński – G. Czyżewski, A. Przeździecki, R. Bojanowski, S. Krakówka, J. Prusinowski, A. Staniarski, G. Nowacki, R. Kotomski, M. Raciński, J. Dmochowski, zmiany: P. Kałuski, T. Rzotkiewicz.

W kolejną niedziele remisujemy na trudnym terenie w Łomży 3:3 z tamtejszymi Kontaktami, mając duże szanse na wywiezienie trzech punktów. W następnej kolejce podziałem punktów kończymy mecz z Orlętami Czyżew 1:1, będąc naprawdę blisko zwycięstwa, jednakże jeśli nie trafia się z kilu metrów w pustą bramkę…

W kolejną podróż ruszyliśmy naszym żółtoczerwonym jelczem do Wizny. Mając w pamięci „gorące” przyjęcie wiosną jechaliśmy tam bez większego entuzjazmu. Tym razem mecz odbył się w samej Wiźnie, na dość niezłym boisku, położonym tuż pod nadnarwiańską skarpą, na której zresztą ulokowano trybuny. Ciekawostką było tylko, iż z drugiej strony, około 5-ciu metrów od linii autowej płynęła sobie dość szerokim nurtem Narew. Stojący na łódeczce człowiek miał za zadanie wyławiać wpadające do wody piłki i tego dnia miał wiele pracy.

Nasi gracze nie zrazili się „sympatycznym” przywitaniem i postawili gospodarzom twarde warunki. Pomimo prowadzenia do przerwy 1:0 Skrze nie udało się zwyciężyć. W drugiej połowie wyrównującego gola zdobył G. Nowacki i Fortuna z wyjątkowo niegościnnego terenu wywiozła jeden punkt.

Niestety po dobrym meczu w Wiźnie przyszedł słaby u siebie z Victorią Jedwabne. Po 80 minutach bezbramkowej kopaniny i podbramkowego partactwa, przez ostatnie dziesięć minut padło aż cztery bramki. Jednak tylko dwie były dziełem naszych (J. Dmochowski, M. Raciński) i zremisowaliśmy po raz kolejny. Był to jednakże remis z tak zwanych „złych remisów”.

Perspektywa dwóch ostatnich meczów nie nastrajała zbyt optymistycznie, gdyż mieliśmy zmierzyć się z dwoma zespołami będącymi najwyżej w okręgówce łomżyńskiej – ŁKS II Łomża oraz Warmią Grajewo.

Piłkarze i kibice ŁKS-u nie ukrywali wcale, iż czuli się faworytami meczu w Łomży i faktycznie do końca pierwszej połowy ich scenariusz sprawdzał się na bardzo ładnym stadionie w ówczesnej stolicy województwa. Łomżanie zasłużenie prowadzili 2:0 i nic nie wskazywało, ażeby cokolwiek miało się zmienić. Także początek drugiej połowy należał do ŁKS-u, a przed stratą gola kilkakrotnie ratowała obrona i bramkarz.

Sytuacja zmieniła się około 60-tej minuty, kiedy to zupełnie niespodziewanie do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście. Znakomicie grał tercet Kotomski – Staniarski – Raciński. Pewnie tez zagrali defensywa i bramkarz. Po kapitalnym zagraniu Staniarskiego M. Raciński zdobywa bramkę na 1:2. ŁKS przyjmuje to jeszcze, jako wypadek przy pracy, ale Fortuna ani myśli odpuszczać. Kolejne ataki przynoszą efekt. W 81 minucie A. Staniarski pokonuje po raz drugi bramkarza łomżan. Mecz kończy się wynikiem 2:2 i jest to na pewno sukces Fortuny.

Skład ze spotkania z ŁKS-em II: A. Leszczyński– R. Bojanowski, M. Sadłowski, R. Ryszewski, G. Czyżewski, G. Nowacki, A. Staniarski, J. Prusinowski, R. Kotomski, M. Raciński, J. Dmochowski, zmiany: P. Kałuski, T. Rzotkiewicz.

W ostatniej kolejce rundy jesiennej podejmujemy lidera rozgrywek i faworyta ligi grajewską Warmię. I znów tak jak w Pucharze Polski latem, pomimo bardzo ambitnej gry i walki przez cały mecz, przegrywamy 1:3.

Po pierwszej rundzie w okręgówce przewodzi Warmia, a na drugim miejscu znalazł się łomżyński ŁKS II. My skończyliśmy w środku tabeli stając się mistrzami… remisów. Wynik ten nie powalił z nóg, ale pozwolił dość spokojnie przygotowywać się do wiosny.


Zdjęcie w nagłówku: pixabay.com

Adam Leszczyński

Pomysłodawca i pierwszy prezes Towarzystwa Rozwoju Ziemi Andrzejewskiej. Były bramkarz LKS Fortuna Andrzejewo.