Prymas Tysiąclecia

Stefan Wyszyński w Andrzejewie cz. 5 – życie religijne

Posąg Matki Bożej Niepokalanej przed kościołem w Andrzejewie przed którym modlił się młody Stefan Wyszyński (Fot. O. T. Polak CMF)

Andrzejewo to miejsce gdzie rozwijało się życie religijne przyszłego Prymasa Polski. Na kształtowanie jego postawy ogromny wpływ miał rodzinny dom, w którym nie mogło zabraknąć codziennej modlitwy. Odgrywała ona ogromną rolę w życiu rodziny Wyszyńskich.

Atmosferę jaka tam panowała w następujący sposób opisywała Janina Jurkiewicz – siostra księdza kardynała: Na ścianach domu w Andrzejewie obrazy: Matki Bożej, Papieża, Księcia Poniatowskiego i Kościuszki. Tu religia splata się z historią. Na nocnej szafce jest miedziany posążek Matki Bożej. W kącie pokoju stoi stół, nakryty długą niebieską serwetą, nad nim obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, pod obrazem pali się lampa. Na stole wysoki krzyż o szerokiej podstawie, w którą wbudowana jest pozytywka z melodią: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Dzieci wraz z rodzicami mówią wspólny pacierz. Jest on dla nich bardzo długi. „Ojcze nasz”, „Zdrowaś”, „Wierzę w Boga”, 10 przykazań, 5 przykazań kościelnych, główne prawdy wiary, 7 sakramentów świętych, 5 warunków pokuty, rzeczy ostateczne, ofiarowanie i jeszcze „Pod Twoją obronę”.

Podczas choroby Julianny dzieci często gromadziły się przy łóżku matki by wspólnie odmawiać różaniec. Dobrym przykładem dla młodego Stefana był jego ojciec Stanisław, o którym pisał: Pracę swoją traktował z powołaniem. Był apostołem, nie tylko muzykiem. Miał charyzmat modlitwy. Całe godziny spędzał w kościele na klęczkach. Nigdy nie siadał w ławce, zawsze klęczał na posadzce, co narażało Go na zaziębienie. Nie lubił, gdy Mu przerywano Jego porządek modlitw. Zachował wierność modlitwie do ostatnich chwil życia. Porządek podczas modlitwy w domu państwa Wyszyńskich był następujący: ojciec klęczał z przodu i był przykładem dla dzieci, które gromadziły się wokół niego a matka na końcu. Po śmierci Julianny dzieci, w miesiącach letnich, odmawiały różaniec idąc w kierunku cmentarza, gdzie odwiedzały jej grób.

Ważnym elementem w życiu młodego Stefana była służba przy ołtarzu w andrzejewskim kościele. Jako ministrant poznawał naczynia i sprzęt liturgiczny, przyglądał się starszym kolegom. A początki, jak wspominał nie były łatwe: Walczyłem o prawo by być ministrantem. Moi starsi koledzy uważali, że jestem za mały i że nie jestem godzien tego zaszczytu. Dłuższy czas nie chcieli mnie dopuścić do swego towarzystwa, uważając, że się do tego nie nadaję. Nawet stanowisko mojego ojca nie miało tutaj żadnego znaczenia, tym bardziej, że ojciec nie interweniował w spory chłopców. Musiałem więc dobijać się do godności ministranta przez długie miesiące, zanim zostałem uznany. Ale też sobie to zawsze ceniłem.

W maju 1911 roku Stefan Wyszyński po raz pierwszy w swoim życiu przystąpił do sakramentu pokuty, przyjął w andrzejewskiej świątyni Pierwszą Komunię Świętą. W tym też kościele, wspominał Prymas podczas wizyty w rodzinnej parafii w roku 1971, w roku 1913 przyjąłem sakrament bierzmowania z rąk – późniejszego męczennika – ówczesnego biskupa płockiego Juliana Nowowiejskiego. Wspomnienia te zachowuję głęboko w sercu. Spotkanie młodego chłopca z dostojnym biskupem wywarło na mnie potężne i niezatarte wrażenie.

Wzorem do naśladowania w życiu religijnym byli dla młodego Stefana także kapłani, z którymi zetknął się w dzieciństwie. Z duchownych pełniących posługę w Andrzejewie szczególnie serdecznie wspominał księdza wikarego Stanisława Bobińskiego. Bacznie przyglądał się prostym ludziom. W wypowiedzi na Komisji Maryjnej Episkopatu w czerwcu 1968 roku mówił: Urodziłem się na styku Podlasia z Mazowszem. Pamiętam do dziś dnia prostych ludzi, których obserwowałem jako chłopiec. Zdumiewająca była ich spokojna, ufna wiara. Tego nie można żadną miarą nazwać niewiedzą religijną, bo z tym się łączy patrzenie w głąb, niemal jakieś mistyczne obcowanie. Ci ludzie widzą to, w co wierzą (…). Obserwatorzy tego nie wiedzą, ale oni widzą! Pamiętam do dziś dnia kaleką kobietę, która jeździła na wózku, popychając się kijem. Jako chłopak biegałem, ona mnie zatrzymywała. Nie umiała czytać biegle, ale miała książeczkę Tomasza a Kempis, z którą zetknąłem się jako ośmioletni chłopiec. Kiedyś zaczęła: Latasz, latasz, usiądź tutaj, poczytaj mi albo ja ci otworzę na chybił trafił, to mi odczytasz. Nieraz z trudem jej czytałem, nie zawsze rozumiałem, ale ona cała była w tym, co się jej czytało. No, to dziękuję, leć już, a ja sobie pomyślę. – Prosty człowiek!

Szczególnym rysem duchowości kard. Wyszyńskiego była maryjność. W Andrzejewie młody Stefan był sercem związany z posągiem Matki Bożej, stojącym na cmentarzu kościelnym w Andrzejewie. Tu często, po śmierci matki, zatrzymywał się na modlitwę.


Bibliografia:

  1. Jurkiewicz J., Wspomnienia rodzinne, w: Czas nigdy go nie oddali – wspomnienia o Stefanie kardynale Wyszyńskim, Warszawa 1994
  2. Raina P., Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Tysiąclecia, T. I – IV, Wrocław 2016,
  3. Wyszyński S., Przemówienie w 70 rocznicę śmierci matki, Andrzejewo 20 października 1980, Archiwum Instytutu Prymasowskiego.
  4. Wyszyński S., U kolebki mojego kapłaństwa, Andrzejewo 13 czerwca 1971, Archiwum Instytutu Prymasowskiego.
  5. Wyszyński S., Wypowiedź na Komisji Maryjnej Episkopatu, w: Kazania i przemówienia autoryzowane t. XXVIII. 1968., mps w Archiwum Instytutu Prymasowskiego.

Zdjęcie w nagłówku: Posąg Matki Bożej Niepokalanej przed kościołem w Andrzejewie przed którym modlił się młody Stefan Wyszyński (Fot. O. T. Polak CMF).

Damian Jasko

Prezes Towarzystwa Rozwoju Ziemi Andrzejewskiej. Pasjonat historii lokalnej i nie tylko.