201 Pułk Piechoty

Z historii 201 pułku piechoty – szkolenie i uzbrojenie żołnierzy

Z historii 201 pułku piechoty – szkolenie i uzbrojenie żołnierzy

Natychmiast po wcieleniu, względnie po zgłoszeniu się do batalionu, ochotnik wysłany był do ćwiczeń. Według pierwotnych założeń intensywne szkolenie ochotników miało trwać około trzech tygodni. Zła sytuacja na froncie sprawiła, że w przypadku 201 pp niektórzy żołnierze wyruszali na pole walki po około dziesięciu dniach przygotowań. Z uwagi na tak drastyczne ograniczenia czasowe przygotowanie polegało przede wszystkim na szkoleniu taktycznym i na szkoleniu w strzelaniu. Na początku, przy brak podoficerów, harcerze uczyli musztry tych, którzy jej nie znali. Później, gdy masa ochotników zaczęła zrastać się w większe formacje: plutony, kompanie i bataliony, szkolenie prowadzili podoficerowie i oficerowie.

Jędrzej Giertych, wspominając okres przygotowania przed wyruszeniem na front, pisał: Dużo w tym było „padnij”, „powstań” i „biegiem marsz” oraz rozsypywania się w tyraliery, zbierania się na nowo i rozsypywania ponownie. Mówi się, że poszliśmy na front beż żadnego wyszkolenia. Otóż to nie jest całkiem ścisłe. Wyszkolenie nasze było bardzo krótkie, ale nauczyło nas rzeczy bardzo istotnej, mianowicie musztry. Musztra jest podstawą wyszkolenia żołnierskiego, bo uczy dyscypliny, uczy wykonywania natychmiastowego rozkazu i sprawia, że dowódca oddziału znającego musztrę ma ten oddział w garści. Dzięki temu nie byliśmy już tłumem, ale siłą zorganizowaną.

Lipiec 1920 – szkolenie ochotników w Jabłonnie. Wstępne ćwiczenia z karabinem w ręku
Lipiec 1920 – szkolenie ochotników w Jabłonnie
Wstępne ćwiczenia z karabinem w ręku

Ostatnie instrukcje na temat zasad korzystania i konserwacji broni przekazywano żołnierzom jeszcze w wagonach w drodze na front. Z uwagi na brak czasu pozostawiano na boku wszystko to, co nie było konieczne w służbie polowej, w tym całą formalistykę i wszelki dryl.

Proces szkolenia ochotników tak we swych wspomnieniach opisywał Stanisław Thugutt: Na drugi dzień zaczęto nas ćwiczyć bardzo forsownie, bo czasu na naukę nie było. Mnie pomimo moich 47 lat przychodziło to dosyć łatwo ze względu na legionową zaprawę, ale Śmiarowski, słaby fizycznie i nigdy nie uprawiający sportów, męczył się porządnie. Co gorsza, był do końca nieokrzesanym cywilem i kiedy już padło groźne „Baczność”, po którym powinien był skamienieć, on wychodził naraz przed front i powiada mi: „Wiesz, opowiem ci świetny kawał”. Tylko w 201 pułku mogły takie rzeczy uchodzić płazem.

Według przyjętych założeń formacje ochotnicze miały być uzbrojone tak samo jak terytorialnie przynależne do danego okręgu dywizje i oddziały, względnie jak w ogóle uzbrojone były formacje frontowe z danego Okręgu Generalnego. 201 pp został wyposażony w broń francuską. II batalion 22 lipca otrzymał 773 karabiny Berthier Mle 1907/15 M16 stanowiących modyfikację poprzedniej wersji oznaczonej jako wz. 07/15. Modyfikacja polegała na zastosowaniu pojemniejszego, pakietowego pięcionabojowego magazynka, w miejsce dotychczasowego, na trzy naboje. Posunięcie to znacznie poprawiło szybkostrzelność. Jego dane techniczne: kaliber naboju 8 mm x 50 R, długość całkowita 1306 mm, długość lufy 804 mm, masa 4,2 kg.

Trzy słabe strony tych karabinów wymieniał jej użytkownik, ochotnik Jędrzej Giertych, z siódmej kompani 201 pp: Po pierwsze, były bardzo ciężkie, a to dla żołnierza odbywającego długie marsze jest wadą dużego znaczenia. Po wtóre, często się zacinały tak, że trzeba było walić kamieniem lub kolbą drugiego karabinu w rygiel, by zamek otworzyć. Po trzecie, zamek złączony był śrubką, którą bardzo łatwo można było zgubić przy czyszczeniu. Ostatnia z wymienionych tu cech stanowiła bezspornie najsłabszą stronę francuskiej broni. Mimo tych niedogodności, karabiny w jakie wyposażono II batalion 201 pp były w tym czasie stosunkowo dobrą bronią.

Lipiec 1920 – szkolenie ochotników w Jabłonnie. Ćwiczenia w strzelaniu w pozycji leżącej.
Lipiec 1920 – szkolenie ochotników w Jabłonnie
Ćwiczenia w strzelaniu w pozycji leżącej

Przy formowaniu pułku początkowo nie przewidywano tworzenia oddzielnych kompanii karabinów maszynowych, które miały być przydzielane bezpośrednio do poszczególnych kompanii piechoty. Broń maszynowa, podobnie jak karabiny powtarzalne, pochodziła z Francji. Ilość przydzielonych do pułku karabinów maszynowych jest trudna do ustalenia. 22 lipca 1920 roku w samym II batalionie miało być 8 karabinów maszynowych (Hotchkiss). Taka sama liczba podana jest w jednym z meldunków tuż przed wyjazdem na front. W raporcie porannym z dnia 28 lipca odnotowano, że cały pułk wyposażony był w 22 karabiny. Autorzy opracowania Bitwa warszawska T. I, Bitwa nad Bugiem 27 VII – 8 VIII 1920 podają, że 31 lipca cały pułk posiadał ich zaledwie 8.

Najmłodsi ochotnicy
Najmłodsi ochotnicy

W pełni żołnierze zostali umundurowani na 3-4 doby przed wyjazdem na front. Ochotnicy mogli do mundurów przypinać rozety w barwach narodowych, był to element odróżniający ich od kolegów pochodzących z poboru. Za przyniesione elementy wyposażenia: umundurowania i wyekwipowania ochotnicy otrzymywali ekwiwalent w wysokości rzeczywistej wartości dostarczonych przedmiotów. 22 lipca 1920 roku w II batalionie 8% rekrutów miało własne różnorodne mundury wojskowe.


Powyższy tekst to fragment artykułu Z historii 201 Pułku Piechoty – formowanie i udział w walkach odwrotowych szeregach 1 Armii z książki Bój pod Paprocią i Pęchratką 4 VIII 1920 roku.

Bibliografia:

  1. Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), 201 Pułk Obrony Warszawy.
  2. Giertych J., Wspomnienia ochotnika 1920, Warszawa 2012.
  3. Thugutt S., Wybór pism i autobiografia, Warszawa 1939.
  4. Wojciechowski I. J., Karabin powtarzalny Berthier wz. 1907/15 M 16, Warszawa 1985.
  5. Bitwa warszawska T. I, Bitwa nad Bugiem 27 VII – 8 VIII 1920 cz. 1, Wojskowe Biuro Historyczne, Warszaw 1935.
  6. Zdjęcia: Tygodnik Ilustrowany, nr 31, 31 lipca 1920.
Damian Jasko

Damian Jasko

Prezes Towarzystwa Rozwoju Ziemi Andrzejewskiej. Pasjonat historii lokalnej i nie tylko.