Ludzie

Nasi przodkowie dla Niepodległej: Franciszek Penkala i Walerian Iwanowski

Mural upamiętniający Obrońców Łomży

Franciszek był synem Jana i Władysławy Penkalów, urodził się w Olszewie w 1901 r., natomiast jego bliski kuzyn mieszkający po sąsiedzku – Walerian był synem Franciszka i Franciszki Iwanowskich i urodził się w 1902 r. Obydwaj byli zdolni i chętni do nauki, więc rodzice wysłali ich do Łomży. Uczęszczali tam do Prywatnej Szkoły Handlowej. W roku 1916 szkoła przekształcona została w Państwowe Gimnazjum Męskie, gdzie nauka odbywała się w języku polskim. Wówczas z wielkim zapałem niszczono znienawidzone ślady rusyfikacji szkoły. Polscy nauczyciele zapewniali uczniom dobry poziom nauki i kultury oraz patriotyczne wychowanie. Uczyli chłopców polskich tradycji niepodległościowych. Franciszek i Walerian mieszkali na stancji przy ul. Krzywe Koło z kilkoma jeszcze chłopcami z okolic Andrzejewa. Opiekował się nimi profesor Kazimierz Kęsicki. W latach 1915 – 1917 uczęszczał do gimnazjum, mieszkał z nimi na stancji i należał do harcerstwa Stefan Wyszyński, przyszły niezłomny duszpasterz i patriota oraz prymas Polski.

W 1913 roku chłopcy wstąpili do tajnej organizacji harcerskiej, która dopiero od 1916 r. mogła działać jawnie. Franciszek i Walerian należeli do I Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza Kościuszki. Uczniowie chętnie wstępowali do harcerstwa, więc organizacja w 1916 r. liczyła już cztery zastępy. Starsi uczniowie zapisywali się też do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) założonej przez J. Piłsudskiego i brali udział w ćwiczeniach. Niepełnoletni uczniowie mieli odrębną jednostkę peowiacką. Harcerze wydawali gazetki „Czuwaj” i „Drużyna”. Na zbiórkach harcerze maszerowali śpiewając piosenki, ćwiczyli musztrę i orientację w terenie, poznawali sposoby walki. Opiekunowie opowiadali im o powstaniach, budzili w młodzieży uczucia patriotyczne, mówili co to honor i obowiązek służenia ojczyźnie. Wskazywali na konieczność walki o wolność i gotowość każdego nawet do poświęcenia dla niej życia.

Na wieść o zakończeniu wojny pełni entuzjazmu harcerze przystąpili do rozbrajania niemieckich posterunków. Nie wszyscy jednak żołnierze chcieli się poddać bez walki, dlatego ta akcja przyniosła śmierć około dwudziestu członkom organizacji. Zginął wtedy także komendant łomżyńskiej drużyny harcerskiej Leon Kaliwoda. W akcjach brali też udział Franciszek i Walerian, musieli więc bardzo przeżyć śmierć swego komendanta, którego znali i szanowali. Radość z odzyskanej wolności mieszała się z tragedią, która ich bezpośrednio dotknęła.

Teraz do podstawowego obowiązku chłopców należała solidna nauka, bo Polska potrzebowała wykształconych ludzi, którzy pomogliby podźwignąć ją z ruin. Trzeba było tworzyć struktury państwa, odbudować zrujnowane miasta i wsie, zniszczone i rozkradzione zakłady przemysłowe, całą gospodarkę, a także jak najszybciej tworzyć polskie siły zbrojne, ponieważ za wschodnią granicą rosła w siłę bolszewicka armia rewolucyjna, która swoje komunistyczne idee postanowiła nieść na zachód Europy, aby także tam wzniecić rewolucję. Polska stała „na drodze” do opanowania Europy.

Gdy wybuchł konflikt. Znów starsi i młodsi chwycili za broń. Toczyli niezwykle ciężkie walki w obronie ojczyzny. Mimo heroicznej obrony, wojska polskie pod naporem milionowej armii sowieckiej cofały się w głąb kraju. Sytuacja była coraz bardziej dramatyczna. Pod koniec lipca 1920 roku armia bolszewicka zbliżała się do Łomży, wtedy 68 harcerzy z łomżyńskiej drużyny zgłosiło się na ochotnika do wojska. Wśród nich byli Franciszek i Walerian.

Trafili do różnych formacji, ale większość do batalionu zapasowego 33 Pułku Piechoty pod dowództwem kapitana Stanisława Raganowicza. W batalionie tym walczył Franciszek Penkala i jego kolega z klasy Franciszek Piaścik. Wojsko Polskie stawiało w trakcie walk zacięty opór. Toczyły się one od późnych godzin wieczornych 31 lipca do rana 2 sierpnia 1920 r. Niestety zagrożone okrążeniem oddziały musiały się wycofać. W tych ostatnich godzinach walk na fortach w Piątnicy zginął Franciszek Penkala z Olszewa, 18-letni uczeń VI klasy gimnazjum i harcerz. Widać, że bardziej kochał ojczyznę, niż własne życie. Czyż może być większa ofiara, niż oddanie życia za wolność ojczyzny?

Franciszek pochowany został na starym cmentarzu w Łomży przy ul. Kopernika w osobnej mogile. Pewnie po około 100 latach od jego śmierci nikt by już o niej nie pamiętał, gdyby nie kolega ze szkolnej ławy, profesor Politechniki Warszawskiej – Franciszek Piaścik, który nie zapomniał przyjaciela i współuczestnika walk. Ufundował mu płytę nagrobną. Nie mam słów podziwu i wdzięczności za taką postawę Pana Profesora.

Nasz drugi bohater Walerian Aleksander Iwanowski był przed wojną 1920 r. harcerzem i zwiadowcą Polskiej Organizacji Wojskowej, a potem jako ochotnik walczył z bolszewikami. W przeciwieństwie do Franciszka Penkali przeżył wojnę 1920 r. Po ukończeniu gimnazjum, od września 1921 r. kontynuował naukę w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie. Chciał nadal służyć swojej ojczyźnie i dbać o jej bezpieczeństwo. Był wielkim patriotą.

Po ukończeniu studiów skierowany został do 67 Pułku Piechoty w Brodnicy, służył tam kilkanaście lat i z dumą nosił odznakę oficerską tej formacji

W roku 1934 awansował na stopień kapitana. Wtedy rodzice zwrócili się do niego, aby dzięki znajomościom wyreklamował z wojska swego młodszego brata Stefana, ponieważ jest im potrzebny do pracy w gospodarstwie. Walerian oburzony stwierdził, że opłaci robotnika do pracy, a Stefan ma obowiązek iść do wojska. I tak też się stało.

Walerian Aleksander otrzymał wiele odznaczeń, a w 1938 r. srebrny krzyż zasługi za swą postawę oficera i wzorowe, patriotyczne przygotowanie żołnierzy do służby. Podkreślano jego zaangażowanie przekraczające ramy normalnego obowiązku.

Pod koniec 1938 roku podjął służbę w Korpusie Obrony Pogranicza w Ludwikowie na Podolu. Był dowódcą drugiej kompanii granicznej Przewłoka. Gdy wybuchła wojna we wrześniu 1939 roku przygotowywał się z żołnierzami do obrony przed Niemcami, ale 17 września Polska została zaatakowana przez drugiego sąsiada. W trakcie bohaterskiej obrony Lwowa w walkach z armią bolszewicką kapitan Walerian Aleksander Iwanowski poległ. Stało się to 21 września 1939 r. Miał zaledwie 37 lat. Jego grobu niestety nie udało się odnaleźć. W Warszawie na Cmentarzu Bródnowskim znajduje się tylko symboliczna płyta, przy której można zapalić światło.


Zdjęcia i powyższy tekst to fragment pracy Hanny Wolskiej pt. „Nasi przodkowie dla Niepodległej”, która powstał przy współpracy z jej babcią Sylwia Wolską. Praca została wyróżniona w konkursie „Nasi przodkowie dla Niepodległej”, którego organizatorem była Biblioteka Publiczna Gminy Andrzejewo. Praca od 30 listopada dostępna będzie w całości w Bibliotece.

Zdjęcie w nagłówku: Mural upamiętniający Obrońców Łomży.

Projekt dofinansowany jest przez Fundację BGK im. J. K. Steczkowskiego w Konkursie grantowym „Na 100 Niepodległa”.

Damian Jasko

Damian Jasko

Prezes Towarzystwa Rozwoju Ziemi Andrzejewskiej. Pasjonat historii lokalnej i nie tylko.